Fotografia. Między dokumentem a symbolem

fotografia_miedzy_dokumentem_a_symbolem-sSŁAWOMIR SIKORA, Świat Literacki, Izabelin 2004.

Rozprawa doktorska napisana pod kierunkiem

Prof. dra hab. Wiesława Juszczaka

Instytut Sztuki PAN

 

Fotografia towarzyszy nam od ponad stu sześćdziesięciu lat. Nadal jednak potrafi być przedmiotem zagadkowym, enigmą, stawiającą wiele ciekawych pytań, również teoretycznych. W książce próbuję podjąć kilka z tych, które mogą pojawić się u człowieka patrzącego na zdjęcie....

 

czytaj fragment Camera lucida: Barthes i Proust

Zanikające granice. Antropologizacja nauki i jej dyskursów


zanikajace_granice2-sADAM POMIECIŃSKI, SŁAWOMIR SIKORA /red./, wyd. Biblioteka Telgte
Książka dobrze wpisuje się w podstawową debatę nic tyle może dotyczącą "granic", bo te są od dawna rozmyte i zanikają w ramach podejmowania konkretnych badań, ile raczej analizującą konsekwencje owej ksenogamicznej siły wrażliwości, nachylenia i warsztatu antropologicznego, posiadającego tak wielką dziś siłę przyciągania. Co ważne, autorzy książki przyjmują do wiadomości i radują się faktem, iż ich macierzysta dyscyplina (albo dyscyplina, którą jako fachowcy pokrewnych dziedzin wiedzy uczynili własną) jest obecna w dyskursach niemal wszystkich dyscyplin badających kulturę i społeczeństwo z różnych perspektyw. Nie martwi ich - jak poprzedników - groźba utraty autonomii, odrębności, statusu, tzw. pola badań czy inne jeszcze "strachy" tradycyjnie nastawionych badaczy antropologii modernistycznej. /prof. dr hab. Wojciech J. Burszta/

czytaj fragment Sławomir Sikora, Odwrócone spojrzenie albo antropologizacja antropologii

Adam Pomieciński, Sławomir Sikora, Antropologia: ogród o rozwidlających się ścieżkach. Wprowadzenie

PRZEKŁAD | PAUL RABINOW, Refleksje na temat badań terenowych w Maroku

rabinow-sPRZEKŁAD | PAUL RABINOW, Refleksje na temat badań terenowych w Maroku, przeł. Karolina Dudek, Sławomir Sikora, Wydawnictwo Marek Derewiecki, Kęty 2010.

Wprowadzenie do wydania polskiego - Sławomir Sikora

 

Refleksje na temat badań terenowych w Maroku przedstawiają sobą jeden z momentów przełomowych, o ile sama w sobie nie stanowi przełomu, w narodzinach tzw. antropologii refleksyjnej. To dopiero po niej ukazały się inne prace podzielające ów refleksyjny „paradygmat”, jak chociażby te autorstwa Jeana-Paula Dumonta

(Headman and I: Ambiguity and Ambivalence in the Fieldworking Experience, 1978); Vincenta Crapanzano (Tuhami: Partrait of a Moroccan, 1980); Kevina Dwyera (Moroccan Dialogues, 1982); i wreszcie prace zbiorowe w rodzaju A Crack in the Mirror: Reflexive Perspectives in Anthropology (pod red. J. Ruby, 1982) czy sławetne Writing Culture (pod red. Jamesa Clifforda i George’a E. Marcusa, 1986)...

czytaj dalej

Etnografia wielostanowiskowa. Qu’est-ce que c’est ça?

Podobno wszystko zaczęło się od zdziwienia. Tak powtarzali dawni mistrzowie, nie tylko antropologii zresztą... Etnograf jechał w teren (cóż za zbitka! - w jednym z moich tłumaczeń troskliwe wydawnictwo poprawiło to ‘na teren’ - i tak już, niestety, pozostało)... Jechał więc w teren, na swoje miejsce, tam nadal się dziwił (a przynajmniej to zdziwienie udawał) rozpytując miejscowych, potem wracał i miał już większą pewność siebie (przynajmniej do czasów Clifforda, który nieco wstrząsnął jego autorytetem). Czasem zresztą jeździł, chodził, poruszał się po różnych miejscach… Tak było przynajmniej do czasów, kiedy zaistniała konieczność przetłumaczenia Clifforda i Marcusa z owym nieszczęsnym multi-sited ethnography. Okazało się wówczas, że etnograf jeździ jednak na stanowisko... lub też, kto wie, pracuje na nim. To, że antropolog może pracować na stanowisku, powinno być dla mnie jasne przynajmniej od czasów – a było to już dawno temu – kiedy pewna osoba powiedziała mi, że od doktoratu (czytaj: stanowiska doktora) zaczyna się już tylko odcinać kupony – robi to zresztą, trzeba przyznać, dość konsekwentnie, dziwiąc się tylko tam gdzie potrzeba, a korzystając z autorytetu we wszystkich innych możliwych sytuacjach... W przypadku spotkania z odmiennym stanowiskiem miast pełnego zainteresowania zdziwienia, przybiera raczej pozę np. wyniosłego fortu ironii... Cóż za (neo)kolonialna nie/pewność siebie... Do rzeczy jednak...
Otóż to, że etnograf, a szczególnie antropolog, może pracować na stanowisku jest pewną oczywistością, szczególnie dziś, gdy antropolodzy są już prawie wszędzie. To, że może jechać bądź po prostu przemieszczać się na stanowisko, prowadząc badania terenowe, budzi nadal pewne (przynajmniej moje) wątpliwości... Szczególnie, że owo nieszczęsne małe angielskie słówko site, jest dość wieloznaczne. Antropolog tam (w angielskojęzycznej strefie klimatycznej) zawsze więc jeździł, udawał się na swoje sites of fieldwork niezależnie od tego, czy było to single- czy multi-sited anthropology (począwszy od Trobriandów, a skończywszy na cyberprzestrzeni, ze słynną Web-site) i niezależnie od tego, czy były to tradycyjne sites (migracja, społeczność, tożsamość), czy nowe site (globalizacja). Wbrew pozorom nie sądzę zatem, żeby tę zmianę usprawiedliwiała często nowa specyfika badań np. organizacji czy zarządzania. To raczej kwestia otworzenia nowego stanowiska w umyśle, site in the brain...  byle nie dla sklerozy...
Que serra serra... On y va?

 

Sławomir Sikora, Etnografia wielostanowiskowa. Qu’est-ce que c’est ça, "op.cit." 2 (39) 2008